Po trzyletniej przerwie znowu zawitałam do Kalabrii. Dziwne uczucie. Tak, jakby widzieć po długiej przerwie dobrego znajomego. Oczekujesz zmian, przygotowujesz się na jakieś zaskoczenie, to normalne, minęło w końcu trochę czasu. Okazuje się jednak, że nic się nie zmieniło. No, może zrobili kilka nowych dróg, otworzyli kilka nowych lodziarni czy sklepów. Jednak śmiało mogę stwierdzić: TAM CZAS STOI W MIEJSCU.
Nieobecność w jakimś miejscu pozwala się do niego zdystansować. To doskonały moment zatem na podsumowanie. Mimo upływu czasu, moja sympatia do Kalabrii nie maleje. Poniżej pięć wyjaśnień dlaczego.