poniedziałek, 3 listopada 2014

MADE IN CALABRIA. LODY TARTUFO

lody tartufo
źródło zjęcia
W kolejnej części cyklu MADE IN CALABRIA przedstawiam Wam najlepsze lody, jakie kiedykolwiek jadłam. Tartufo to ręcznie formowane orzechowo-czekoladowe lody z płynną czekoladą w środku. Pochodzą z Pizzo Calabro, niezwykle malowniczej miejscowości nad Morzem Tyrreńskim. 

środa, 8 października 2014

5 RZECZY, ZA KTÓRE NIE LUBIĘ KALABRII

Jak w tytule. Dziś będzie mniej przyjemnie i bardzo subiektywnie. Będę też trochę generalizować, bo trzeba wyłonić jakiś wspólny mianownik. Czas poznać ciemne oblicze Kalabrii. 

1. Brud i nieporządek.
Cóż, pedantką nie jestem, ale w Niemczech teraz mieszkam, wiec mogło mi się poprzestawiać. Powiedzmy sobie jednak szczerze - w Kalabrii czysto nie jest. I nie chodzi tutaj o problemy z wywożeniem śmieci, "śmieciowe lobby" i inne historie z mchu i paproci. Chodzi o ludzkie przyzwyczajenia. Tak, drodzy Państwo, Kalabrię zaśmiecają głównie jej mieszkańcy. Widok kogoś wyrzucającego worek śmieci z samochodu na drogę, pustej paczki po papierosach na chodnik (o niedopałkach nie wspominając) czy opakowania po słodyczach (dzieci!!) jest na porządku dziennym. Plaże w niektórych miejscach potrafią być najeżone kiepami niczym jeżozwierze, a ze śmieci można zrekonstruować całe menu plażowiczów z dnia poprzedniego. Ponadto, toalety w niektórych miejscach publicznych lub lokalach są tak brudne i śmierdzą, że trzeba z nich korzystać na wdechu. Do tego należy dodać psie odchody na chodnikach i odór gnijących śmieci tu i ówdzie. Przykre, lecz prawdziwe. Oprócz tego, często zdaje się panować zasada "przewróciło się, niech leży", a mienie publiczne rzadko jest szanowane. Wszędzie trzeba wyryć lub nabazgrać wyznanie miłosne, bo to przecież takie romantyczne.
Na szczęście, w ostatnim czasie coś zaczęło się w tym kierunku zmieniać na lepsze. Powstają lokalne grupy miłośników czystości i porządku, które piętnują wymienione wyżej zachowania i dbają o czystość otoczenia. 

źródło foto


niedziela, 28 września 2014

MADE IN CALABRIA. BRASILENA.

Postanowiłam rozpocząć tutaj pewien cykl, a mianowicie przedstawiać Wam typowe kalabryjskie produkty. Mniej lub bardziej popularne. Niektóre są eksportowane, lecz niektóre można kupić tylko tam. 
Niniejszy cykl otwiera gwiazda o nieco egzotycznym imieniu i zaskakującym wnętrzu. Można ją ubóstwiać lub nienawidzić. Cudownie orzeźwia w upalny dzień, ale potrafi też nieco podnieść ciśnienie. Przed Państwem BRASILENA!!!


napój kawowy

wtorek, 16 września 2014

5 RZECZY, ZA KTÓRE KOCHAM KALABRIĘ



Po trzyletniej przerwie znowu zawitałam do Kalabrii. Dziwne uczucie. Tak, jakby widzieć po długiej przerwie dobrego znajomego. Oczekujesz zmian, przygotowujesz się na jakieś zaskoczenie, to normalne, minęło w końcu trochę czasu. Okazuje się jednak, że nic się nie zmieniło. No, może zrobili kilka nowych dróg, otworzyli kilka nowych lodziarni czy sklepów. Jednak śmiało mogę stwierdzić: TAM CZAS STOI W MIEJSCU. 
Nieobecność w jakimś miejscu pozwala się do niego zdystansować. To doskonały moment zatem na podsumowanie. Mimo upływu czasu, moja sympatia do Kalabrii nie maleje. Poniżej pięć wyjaśnień dlaczego.

wtorek, 3 czerwca 2014

ROZKOŁYSANA PROCESJA - LA FESTA DELL'ASSUNTA W TROPEI

Co prawda do Ferragosto jeszcze sporo czasu, ale może już ktoś z Was planuje wakacje w Italii i będzie tam w sierpniu ? Polecam wizytę w Tropei 15 sierpnia, można wówczas uczestniczyć w ciekawym wydarzeniu....


Woda to krew i życie na ziemi” (Bachelard). Woda to naturalne miejsce, gdzie oddaje się cześć świętym. W kalabryjskich tradycjach religijnych biorą udział wszystkie helleńskie żywioły – woda, ogień, powietrze i ziemia. Jednak w przypadku święta Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Tropei, to właśnie woda odgrywa główną rolę. Jak wygląda w Tropei słynne włoskie Ferragosto?

 

wtorek, 10 kwietnia 2012

Galliciano' na OLIWIE Z OLIWIEK

Zapraszam na portal OLIWA Z OLIWEK w celu poczytania artykułu mojego autorstwa o Galliciano' - niezwykłym miejscu w Kalabrii.
Oto link Przejdź do artykułu.


niedziela, 11 grudnia 2011

PENTIDATTILO - pięć palców przeznaczenia



     Jest takie miejsce w Kalabrii, gdzie od razu rozumiemy znaczenie słowa "przeklęte". Jest takie miejsce w Kalabrii, które zostało porównane przez jednego z amerykańskich gwiazdorów horrorów, Roberta Englunda, grającego m.in. przeuroczego Freddiego Krugera, do wartego miliony dolarów planu filmowego stworzonego przez Petera Jacksona w studiach Hollywod. Jest takie miejsce w Kalabrii, gdzie na wysokości około 250 m n.p.m. nie wiemy co nas bardziej urzeka - widok lekko rozmytego morza będącego tłem dla wyblakłych od słońca gór i skał w dole, czy widok upiornej wioski-widma tuż przed nami. Sugestywność tego miejsca sprawiła, że stało się ono scenerią do corocznego festiwalu filmów krótkometrażowych. Reżyserzy, aktorzy i miłośnicy kina  z całego świata zjeżdżają się do maleńkiej górskiej kalabryjskiej wioski, aby wziąć udział w fascynującym misterium. Ta wioska to Pentidattilo, położona na terenie Parku Narodowego Aspromonte, opuszczona definitywnie przez jej mieszkańców w latach 30 naszego stulecia. Nad małymi chwiejącymi się domkami góruje skała o kształcie dłoni - penta daktylos - pięć palców. Zgodnie z przepowiednią wszystkie te pięć palców spadnie na wioskę i sprawiedliwości boskiej stanie się zadość. Albowiem w 1640 roku miały tu miejsce straszliwe zbrodnie. Ich przyczyną była chora miłość barona Bernardino z rodu Abenavoli z Montebello do Antonietty, córki markiza Alberti z Pentidattilo. Nie mogąc poślubić swej ukochanej (bo była obiecana komu innemu, sama pewnie nie miała nic do gadania) Bernardino organizuje rzeź, w której ginie prawie cała rodzina Antonietty. Ona sama zostaje porwana prze niepoczytalnego kochanka i zamknięta w klasztorze, gdzie ma czekać na jego powrót aż sprawa przycichnie. Jego powrotu jednak nie doczeka, bo Bernardino zginie walcząc w armii austriackiej. Taka nieco mniej romantyczna wersja Romeo i Julii.
     Do tej pory spacerując wąskimi uliczkami  Pentidattilo można poczuć na policzku lekkie muśnięcie - to pewnie jedna z duszyczek ofiar, które wciąż nie mogą pojąć co się naprawdę stało i nie mogą się oderwać    od naszego świata i odejść do świata zmarłych. Również dusza barona błąka się po Pentidattilo nie zaznając spokoju, a wiatr wyjący wśród skał przypomina jęk mordowanych osób. Gdy zachodzi słońce oświetla skałę swym ciepłym, czerwonym blaskiem, wówczas wygląda ona jak dłoń splamiona krwią, dłoń mordercy skazanego na wieczne potępienie.